wtorek, 12 lipca 2016

"Nie mów nic, za Ciebie mówią oczy Twoje...."

Nic już nie wiem, nic nie chcę wiedzieć....
Po co muszę myślami wracać do tamtych chwil? Po co? Dlaczego?
Nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dlaczego nie mam na to wpływu????????????


Cały z siebie żal wykrzyczeć!!!!!!!!!!! 


sobota, 9 lipca 2016

"Serce to nie głaz"


I tak nie zrozumiesz...
Nigdy nic nie rozumiałeś, więc dlaczego nagle teraz miałoby być inaczej??
Jakoś tak dziwnie mi jest i już.

wtorek, 15 grudnia 2015

"Zranione serce"

"Zranione serce"

Zranione serce, co próżno woła,
Pragnie miłości, pokochać zdoła.
Pragnie uśmiechu, radości pragnie,
By kogoś ukryć w swym sercu na dnie.

By móc pokochać szczerą miłością,
By życie smutne wypełnić radością.
By móc w chorobie, nieszczęściu, gniewie,
By móc pomagać w każdej potrzebie.

A kiedy przyjdzie smutku godzina,
Kto dopomoże, kto łzy powstrzyma?
Swym ciepłym słowem otuchy doda?
Niestraszna nigdy będzie już trwoga.

Gdy kiedyś przyjdą dni nieszczęśliwe,
Serce przy Tobie będzie troskliwe.
Przytuli, pocieszy, po prostu będzie,
Na dobre i złe, na zawsze i wszędzie.

W radości i smutku i w rozpaczy fali,
Ono w Twym sercu ogień rozpali.
Ono się stanie cząstką serca Twego,
Nie pozwoli nigdy zrobić Ci nic złego.

A gdy cierpienie uchwyci się Ciebie
Serce pomoże w każdej potrzebie.
Weźmie za rękę, pokaże słońce,
Uśmiech na Twarzy i dłonie gorące.

Bo serce jest jedno, co kocha Cię szczerze,
Nigdy go Tobie już nikt nie odbierze.
Wśród tysiąca złudnych - jedno pozostało.
Bóg tak widać zechciał, że Cię pokochało.




czwartek, 7 maja 2015

Słów kilka...

Jakoś dzisiaj wspomnienia trochę wróciły. Coś odżyło, coś przestało zupełnie mieć znaczenie. Gdybyś to przeczytał... ale nie przeczytasz. Nikt nie przeczyta i nie ma nad czym się rozczulać. W każdym razie czasem życie weryfikuje to, z kim warto się przyjaźnić, a od kogo lepiej trzymać się z daleka.

Mężu mój kochany!
Do Ciebie dwa słowa: Kocham Cię... I żeby tak łatwo nie było, to chciałabym żebyś czasem przystopował trochę, spojrzał na Konelkę, na mnie. Potrzebujemy Cię! Wiem, że budowa domu pochłania cały Twój czas, ale są chwile, kiedy trzeba się zatrzymać nad tym, co naprawdę ważne.

Kornelko, Słoneczko moje!
Kocham Cię najmocniej na całym świecie!

środa, 11 marca 2015

"Nie zamieniaj serca w twardy głaz, póki jeszcze serce masz"

Dawno mnie tutaj nie było... tyle zaległości. Ale może od początku. Wyniki biopsji okazały się nienajgorsze. Gruczolakowłókniak - łagodna odmiana nowotworu. Ufff... Odetchnęłam z ulgą. Teraz czeka mnie USG co pół roku i jeśli guz będzie się powiększał, to cięcie. Ale tym to już się zbyt nie przejmuję. Najważniejsze, że nie ma w nim złośliwych komórek.

Poza tym to tak różnie, jak w życiu. Spokoju wciąż nie daje mi pewna sprawa. Ale za dużo pisania o tym.

Kornelka już duża pannica, chodzimy na spacerki, oglądamy wszystko, co tylko możliwe, pochylamy sie nad każdym kwiatkiem czy robaczkiem. Urocze, jak takie małe dziecko potrafi zachwycać się tym, co jest dookoła. To jest właśnie magia dzieciństwa - też chciałabym się nauczyć tak uśmiechać, jak robi to moja córeczka. Kocham Ją najmocniej na całym świecie :*

Z mężem jakoś się układa, raz lepiej, raz gorzej. Problem w tym, że nie czuję się czasem ani kochana, ani doceniana. I kompletnie nie wiem jak to zmienić...

Tłumaczenie:

[Jake]
Odeszłaś do najlepszego oferenta
Teraz jesteś z najgorszym grzesznikiem
Więc nie, nie martw się o mnie
Byłem tylko facetem, który zamierzał Cię uwolnić
Próbowałem
Uczynić Cię częścią siebie
Powiedziałem Ci co by się teoretycznie stało
Jest jednak coś co muszę wiedzieć
Dlaczego jestem jedynym, który stracił to wszystko?

[Elize]
Ale każdego dnia i za każdym razem gdy się odwracam
Szukając miejsca
Które opuściłam
I wszystko w co chce uwierzyć
To że mogłeś odejść, więc...

[Elize i Jake]
Płoń ze mną
Jestem tylko pustą skorupą
Następny przyjaciel
Staje się kimś innym
Usiądź
Rzucam czar
Więc będziesz kimś mniej niż Ty
I kimś więcej niż ktokolwiek inny

[Jake]
Życie jednych jest marzeniem innych
To co jeden nazywa mitem, jest normalnością drugiego
Jak mogę
Uwierzyć, że jest inne słońce?
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale to ja jestem wybrańcem

[Elize]
Jak noc biorąca, to co pozostało z dnia
I wszystko jest jakby z gliny
Chcę być jedyną
Karmiącą swoją potrzebę bycia wartościową jak ktoś...

[Jake]
I każdego dnia i za każdym razem gdy się odwracam
Szukając znaku, że mogę się odezwać
Ale wszystko czego chcę to uciec...

[Elize i Jake]
Chcę Cię zobaczyć

****

Piękne... Po prostu...

poniedziałek, 10 listopada 2014

"Bo tutaj jest jak jest - po prostu..."

Dostałam pracę na 3 tygodnie w szkole, w 2 klasie. Dziękuję za nią Bogu, bo bym chyba zwariowała. W środę czeka mnie biopsja. Mam guza w prawej piersi. Tak bardzo się boję....

niedziela, 5 października 2014

Rozklejam się...


Gdy pierwszy raz usłyszałam tę pieśń... łzy ciurkiem płynęły mi po twarzy. Tylko co to były za łzy??
Nieważne...

Kocham Cię Słoneczko Moje :* 

czwartek, 14 sierpnia 2014

Gdybyś....

Gdybyś chociaż mógł to przeczytać...
Zrozumiałbyś...



Zdołowana - jak nigdy... Kłody sypią się pod nogi... Szukam pracy - bezskutecznie. W "domu" też ciężko. Boże, dlaczego zgodziłam się przeprowadzić do rodziców?? Psychicznie wysiadam. Nasz domek się buduje. I się jakoś tak w kółko kręci. 

A tak naprawdę to mam dość... :(

Córcia kochana, chodzi sama, śmieje się, mówi mama, tata itd... 

Boże proszę Cię o siły, bo nie daję rady!!

piątek, 16 maja 2014

To tylko deszcz, nie moje łzy...

Może gdybyś to przeczytał, wszystko byłoby inaczej...
Może gdybym miała serce z kamienia, nie pozwoliłabym się tak ranić...

środa, 19 lutego 2014

"Zło dobrem zwyciężaj" Ks. J. Popiełuszko


Chyba resztę pozostawiam bez komentarza...

I nie życzę sobie komentarzy typu Anonima pod wcześniejszym postem. Najłatwiej jest oceniać nie znając sytuacji. W sumie w dzisiejszym świecie niczego lepszego po ludziach spodziewać się nie można. 

piątek, 30 sierpnia 2013

Boże mój, który widzisz w ukryciu...

"Gdy staram się zapomnieć, Ty przypominasz. Gdy nie mogę zasnąć, Ty oczekujesz na moje przebudzenie. Gdy nie myślę o powrocie, Ty na mnie czekasz. Gdy nie widzę drogi wyjścia, Ty otwierasz drzwi. Gdy umieram z głodu, Ty zastawiasz mi stół.Gdy decyduję się: «Już czas, bym wyruszył», Ty wychodzisz mi naprzeciw. Ja przecieram sobie oczy, nieczułe jak kamień, Ty, pochylony nade mną, płaczesz. Nie mam odwagi wyciągnąć ręki, Ty mnie tulisz do siebie."

Czuję się jak mała, bezbronna dziewczynka, mimo, że sama jestem już mamą. Wyciągam ręce, tylko nikt nie chce za nie chwycić. Otwieram oczy, tylko nikt nie chce, żebym na niego patrzyła. Robię krok do przodu, ale każdy cofa się wtedy w tył. Otwieram serce, ale pozostała w nim 
tylko rana, której nikt nie chce opatrzyć.
Boże mój, który widzisz w ukryciu... znasz mnie jak nikt inny, wiesz, że Cię Kocham. Może Ty 
jeden nie cofniesz swej Ręki. Może Ty jeden nie cofniesz się w tył. Może Ty jeden przygarniesz mnie do siebie....
Kornelka - mój Skarb. Jest moim szczęściem, moją radością. Chcę żeby była szczęśliwa, żeby miała 
spokojne dzieciństwo, żeby zawsze była kochana. Ciągle wydaje mi się, że tylko ja tego chcę...

czwartek, 15 sierpnia 2013

Aborcji stanowczo NIE!!!

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak można zabić swoje dzieciątko. Przecież to taka mała istotka, dzięki której świat staje się piękniejszy. Jak lekarz może zrobić coś takiego? Jak "matka" może zrobić coś takiego dziecku, które jest bezbronne, które nie może nawet zawołać o pomoc... 
Jak nisko musi upaść człowiek, by posunąć się tak daleko... Na samą myśl o czymś takim łzy cisną się do oczu... Tak, łzy. A przecież jeszcze wczoraj nie umiałam płakać. Dziś po przeczytaniu pewnego artykułu w internecie ryczałam strasznie.


"Dzieci te podczas śmierci cierpiały rzeczywiście udręki, których nie doświadczył Chrystus. Jezus bowiem nie został zdradzony przez własną Matkę. Maryja trwała przy krzyżu do samego końca. Podobnie jak św. Jan. Dzieci te natomiast umierały w absolutnej samotności, opuszczone przez wszystkich, a zwłaszcza przez własne matki, które je nie tylko zdradziły, ale także zabiły. Dzieci te zostały zabite przez tych, którzy powołani zostali do miłości i opieki nad nimi. Chrystusowi odmawiano Jego Bóstwa, ale nigdy człowieczeństwa; tym dzieciom natomiast odmawia się nawet człowieczeństwa – nie nadaje im się imion, nie urządza pogrzebów, ich ciała wyrzuca się do śmietników, lub spuszcza do ścieków."

Modlitwa za dzieci zagrożone aborcją
Święta Joanno Beretto, która okazałaś swemu nienarodzonemu dziecku największą matczyną miłość, pozwalając mu żyć za cenę własnego życia, prosimy Cię za wszystkie matki, które noszą w swoim łonie dzieci, lecz nie chcą ich wydać na świat. Wyproś dla tych matek szczerą przemianę serca, aby umiały pokochać swoje nienarodzone dzieci prawdziwą matczyną miłością. Niech Pan Bóg postawi im na drodze dobrych ludzi, którzy wyciągną do nich pomocną dłoń i odwiodą od decyzji zabicia własnego dziecka. Ratuj wszystkie nienarodzone dzieci i uproś im łaskę szczęśliwych narodzin. Ratuj matki, aby nie obciążały swego sumienia tak wielką zbrodnią i obudź w nich szacunek i miłość do każdego poczętego życia. Amen.


środa, 14 sierpnia 2013

Serce płacze... a po policzku nie płynie ani jedna łza...

Coś dziwnego ostatnio ze mną się dzieje. Łzy, które jeszcze nie tak dawno były ukojeniem i przynosiły ulgę, dziś nie chcą płynąć. 
Moja kochana córeczka daje mi siłę do życia, a jej śliczny uśmiech sprawia, że topnieje serce. Tak po prostu.
Ale dziś na sercu ciężko, może to przez tą wiadomość... tylko co ja mam już z tym wspólnego? Myśli krążą wciąż wokół tego samego tematu, wokół kwiatów, deszczu i pluszowej, malutkiej owieczki. Ehh....

Miłość matki do dziecka to ta jedyna i niepowtarzalna... najpiękniejsza...
Męża też tak kiedyś kochałam, byłam gotowa wiele dać... dziś wiem, że niepotrzebnie się tak starałam. W tym wszystkim zgubiłam siebie, radość życia. Teraz,gdy On jest daleko próbuję nauczyć się tego od nowa. I już nigdy nie pozwolę zepchnąć swoich uczuć, pragnień i marzeń na dalszy plan.

Zrobię wszystko, żeby moja  Córeczka była szczęśliwa!!

wtorek, 21 maja 2013

Wspomnienia z porodówki...

"Zanim zostałaś poczęta - pragnęłam Cię.
Zanim się urodziłaś - kochałam Cię.
Nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - 
- byłam gotowa za Ciebie umrzeć..."

Już prawie dwa miesiące minęły od tamtego wieczoru. Tydzień spędzony w szpitalu na ginekologii, bo Malutkiej się nie spieszyło, setki upokarzających badań, nowe przyjaźnie, bieganie po schodach szpitalnych z góry na dół, by tylko samo coś w końcu ruszyło... 
Przyjaźnie pozostały, o badaniach wciąż pamiętam, bo były zbyt koszmarne, żeby zapomnieć, a bieganie po schodach nic nie pomogło. 
W poniedziałek 25 marca zdecydowano, że zostanie mi założony cewnik i tym sposobem po długiej przeprawie najpierw na ginekologii, a potem już na porodówce pojawiła się na świecie moja córeczka. Oj ciężko było chwilami, ale Bogu dziękuję, że wszystko dobrze się skończyło.
W końcu to było Zwiastowanie... Odpust w naszej parafii i dzień, w którym chciałam urodzić. Maryjo, czułam Twoją opiekę. Wiem, że czuwałaś, aby nic złego nam się nie stało. Dziękuję...

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kornelka

Dzisiaj tak w wielkim skrócie. 25 marca o godz. 21.50 po raz pierwszy przytuliłam moją malutką córeczkę. Kornelka ważyła 3750 g i miała 58 cm :)
Ciężko było, bo poród po terminie, wywoływany. Najpierw mi założyli cewnik foleya czyli tzw. balonik do szyjki macicy, a po 8 godzinach podali oksytocynę i poszło. Najważniejsze, że Malutka jest już z nami.

niedziela, 24 lutego 2013

Puste słowa... obietnice... zapomniałam...


Jak to jest, gdy ktoś kogo tak bardzo kochasz łamie odbietnice? Już prawie zapomniałam to uczucie, gdy ktoś chciałby Ci dać wszystko, co ma najpiękniejszego, najlepszego. Niby wszystko w porządku, ale nic nie jest w porządku. 
"Ten, przez którego płaczesz, nie zasługuje na Twoje łzy... A ten, który na nie zasługuje nigdy nie doprowadzi Cię do płaczu."
Dlaczego ja swoim zachowaniem, swoimi słowami nigdy nie sprawiłam mu przykrości? Dlaczego walczę za nas dwoje zamiast skupić się na dziecku i na sobie... To przecież nie egoizm. Czemu mam dawać z siebie tak wiele każdego dnia?? Nie mam już siły... Nawet nie widzę jego zainteresowania Naszym Maleństwem. Tak jakby było tylko i wyłącznie moje... 
Cieszę się, że chociaż mam moje Szczęście. Kocham to Maleństwo najmocniej na świecie.

Pewnie nie będzie mnie tutaj w najbliższych dniach, tygodniach. Proszę o modlitwę o zdrowie dla mojego Skarba i szczęśliwy poród.

I jeszcze na koniec napiszę: "Piękne słowa są puste, jak ludzie, którzy rzucają je na wiatr."


wtorek, 29 stycznia 2013

"Ja jestem, ja czuję, ja żyję... moje serce bije"

Tylko dla mojego Maleństwa próbuję powstrzymać łzy... choć znów ból zadaje najbliższa osoba.... Boże, dziękuję Ci, że Ono jest ze mną, że mam dla kogo żyć. Zrobię wszystko, żeby było najszczęśliwsze na świecie.
Całe dnie spędzam praktycznie sama w czterech ścianach... Właściwie to nie sama - z moim Dzieciątkiem. Nie mam do kogo otworzyć ust. Zwariuję niedługo. Staram się jak mogę, ale już coraz mniej sił... i tych fizycznych i tych psychicznych. Jemu nie zależy... Tak właśnie to odbieram. Rozumiem, że można być zajętym, rozumiem, że mozna mieć wiele spraw na głowie. Ale gdzie w tym wszystkim my? I jeszcze perspektywa spędzenia pierwszych 5 miesięcy po urodzeniu Dziecka bez niego.
Smutno... Tak po prostu...

Kocham Cię Maleństwo. Nigdy nie pozwolę, żeby ktokolwiek Cię skrzywdził.