Nie żałuję... Nie zdarzyło się jeszcze w moim życiu żeby odebrało mi mowę. Dopiero w minioną sobotę. Stało się coś, co sprawiło, że nie wiedziałam kompletnie co mam powiedzieć. I wyszłam na totalną kretynkę. Zdarzało się, że wyobrażałam sobie taką sytuację, takie spotkanie, ale nigdy w życiu nie chciałam znaleźć się w takim dziwnym układzie. Szok...
I tylko wciąż ta piosenka w uszach brzmi... I przed oczami mam coś, czego absolutnie nie powinnam mieć. Nie teraz... Piosenka z mojej młodości (ehh jak to głupio brzmi, przecież mam dopiero 24 lata), ale wtedy miałam 18. Śmieszne w zasadzie jest to moje życie. Czasem tylko mam wrażenie, że patrzę na to wszystko z boku, jakby na mnie czekał gdzieś taki los, jaki sobie wymarzyłam będąc małą dziewczynką. Chociaż dobrze wiem, że to niemożliwe.
Gubię się, plątam we własnym życiu. I znów smutki topię w alkoholu... I tyle.