Nie wiem co się dzieje z moim życiem. Nie wiem gdzie ja w tym wszystkim jestem. I gdyby nie pewna dzisiejsza okropna chwila pewnie pomyślałabym, że moje serce umarło. Ale nie... Ból skutecznie przypomniał mi, że jeszcze bije... Co za ironia losu. W tej chwili chciałabym wziąć garść tabletek i zasnąć. I obudzić się nie pamiętając niczego, z nowym sercem, które znów będzie chciało bić.
Mój Boże, wczoraj tyle wypowiedzianych słów żalu padło z moich ust w Twoją stronę. Czy to wszystko ma jakiś sens? Oddałam życie w Twoje ręce Boże. Mówiłam do Ciebie tyle razy, czekając aż w końcu Ty coś powiesz do mnie. Ze łzami w oczach prosiłam Cię o trochę szczęścia, o uwolnienie mojego serca z ciągłego bólu, żalu i strachu. Gdzie wtedy byłeś? Słyszałeś moje wołanie? Czemu nic nie zrobiłeś? Gdzie jesteś teraz Boże? Teraz, gdy najbardziej Cię potrzebuję...
Obudziłam się dzisiaj z nadzieją, że muszę zmienić swoje życie, że zacznę w końcu działać, stanę się silna. I gdyby nie pewne wydarzenie, dalej miałabym tą wolę do życia i do walki z przeciwnościami losu. Czemu zawsze, gdy myślę, że teraz będzie już wszystko dobrze, tak bardzo się mylę? Czemu nie mogę zostawić przeszłości raz na zawsze za sobą i nigdy do niej nie wracać? Najpierw ta wycieczka zatruta kłamstwem dla mojego dobra, teraz przypadkowo odnaleziona karta sim i moja głupia ciekawość... Zawsze byłam i jestem tą jedyną prawdziwą miłością jego życia? Czy to kolejne kłamstwo dla mojego dobra? Mój Boże...